Afrodyzjaki – mikstury tajemne na miłość

No Comments
Afrodyzjaki - mikstury tajemne na miłość

Afrodyzjaki, czyli środki mające pobudzić aktywność seksualną są znane od samego początku ludzkości. Zachwycali się nimi Grecy, Rzymianie, Egipcjanie w czasach faraonów, biblijni Żydzi, a nawet… neandertalczycy!

Co wiek, to pomysł
Ludzie używali jako afrodyzjaków bardzo różnych specyfików i zmieniali je w zależności od tego, co było akurat dostępne na danym terenie. Postęp w tym względzie następował wraz z rozwojem handlu. Jedne specyfiki zarzucano, inne wchodziły “na top”. Menu dla zakochanych różniło się też w poszczególnych grupach społecznych. Ludzie z warstw najbogatszych raczyli się szafranem i ostrygami, sprowadzali orchidee, sproszkowany róg nosorożca, pazur tygrysa, natomiast warstwy średnie i plebejusze gotowali lubczyk, łobodę i czosnek. Z problemem zapachu czosnku radzono sobie w ten prosty sposób, że zalecano spożywać go wspólnie, przez oboje kochanków. Inni stosowali marchew, kwiaty akacji, leśne zioła a nawet kapustę, której niewielkie właściwości wspomagające libido zostały naukowo potwierdzone.

Trujące mikstury
W miłosnych miksturach najczęściej stosowano rośliny zawierające alkaloidy o właściwościach odurzających lub pobudzających. Dawały one odprężenie, zadowolenie i pozwalały radośniej spojrzeć na otoczenie. Stąd też w przepisach “mądrych bab”, wioskowych wróżek lub szamanów królowały wilcze łyko, gorczyca, storczyki i mandragora, we wschodniej Azji żeńszeń i zielona herbata, w Ameryce kaktusy, a na terenach polarnych halucynogenne porosty. Wartość afrodyzjaku powiększała trudność zdobycia danego składnika, po którą często nocą wysyłało się kochanka lub kochankę. Im więcej pracy włoży w jego zdobycie zainteresowany, tym bardziej doceni miksturę.

Szkodliwe mikstury szczęścia
Niewłaściwie przyjmowane Afrodyzjaki potrafiły jednak zaszkodzić. Obecnie z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że rzymski cesarz Kaligula zwariował od napojów miłosnych, prawdopodobnie sporządzanych ze storczyków. Niektóre alkaloidy storczyków mają silne właściwości neurotoksyczne, uszkadzające centralny układ nerwowy, a to powoduje nieprzewidywalne efekty. Podobnie jest z kiełkami roślinnymi, które dla odmiany są bogate w fitoestrogeny. Związki te są znacznie silniejsze i trudniej rozkładalne w organizmie od zwykłych estrogenów i używane w nadmiarze mogą doprowadzić do zaburzeń funkcji seksualnych. Do niczego nie przydaje się też sprzedawana w sex-shopach hiszpańska mucha. Udowodniono jej jedynie doprowadzanie do zapalenia moczowodów.

Mandragora i jej kariera
Najbardziej znanym środkiem odurzającym, który w niewielkich dawkach stosowano w czasach historycznych jako afrodyzjak była śródziemnomorska bylina, mandragora. Jest to roślina pokrewna pomidorowi i ziemniakowi, zawierająca alkaloidy halucynogenne. Małe dawki mogą działać rozluźniająco i można wtedy osiągnąć efekt podniecenia, jednak przedawkowanie grozi doprowadzeniem do silnych zaburzeń nerwowych, zatrzymaniem oddychania i śmiercią. Te rozliczne właściwości spowodowały wielkie zainteresowanie dawnych myślicieli i kapłanów mandragorą. Wywar z niej piła ponoć Pytia, grecka wieszczka z Delf, Hipokrates polecał ją na stany depresyjne, Teofrast używał zmieszanej z mąką jako opatrunku, natomiast Rzymianie kazali żuć korzeń w czasie operacji. Właściwa kariera mandragory jako afrodyzjaku zaczęła się jednak w średniowieczu: ktoś puścił plotkę, że korzeń ten powstał z nasienia skazańca wieszanego na szubienicy i zaczęło się. Każda zielarka i każdy cyrulik mieli swoje metody na stosowanie i pozyskiwanie mandragory. Warto przytoczyć jeden, podawany przez internetową Wikipedię: aby wydobyć korzeń należy roślinę polać moczem kobiecym, następnie okopać dookoła, a dla pewności zakreślić mieczem dookoła rośliny trzy magiczne kręgi. Mandragorę wyciągnąć powinien z ziemi czarny pies. Roślina wyrywana z ziemi wydawała ludzki krzyk, który zabił tego kto go usłyszał. Tak więc śmierć dotykała psa (lepiej słyszał), a osoba chcąca korzeń mogła spokojnie zabrać go do domu.

Kariera niebieskiej pastylki
Prawdziwy specyfik wspomagający funkcje seksualne powstał jednak dopiero w XX w. Była to viagra. Można ją obecnie kupić w każdej aptece, albo zamówić przez internet. Ocenia się, że co czwarty spam, czyli niechciana poczta śmieciowa, jaka zapycha pocztowe skrzynki internetowe to właśnie reklama viagry. Na tego typu oferty należy jednak uważać. Viagry sprzedaje się bowiem więcej, niż się jej produkuje. Oznacza to, że znaczna część niebieskich pastylek to podróbki. Firmy analityczne oceniają, że wartość podróbek można liczyć w milionach dolarów.

Feromony dobre na wszystko
Jedynym w miarę skutecznym afrodyzjakiem jest natomiast coś, czego nie musimy kupować. Są to feromony, czyli substancje chemiczne wydzielane przez skórę. Dodaje się je także do perfum. Najwięcej feromonów wydzielanych jest na wiosnę, wtedy zresztą, po bezzapachowej zimie są najlepiej wyczuwane. Można ich działanie wzmocnić spacerem na świeżym powietrzu lub aktywnym wypoczynkiem. Nic tak bowiem nie zachęca do współpracy z płcią przeciwną, jak dowiedzenie się, iż nie ma się do czynienia z typem nudnym, gnuśnym i bezbarwnym.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o